środa, 7 grudnia 2016

"Linia serc" Rainbow Rowell

CZEŚĆ!
 Dawno mnie tu nie było. Szkoła, olimpiady, remont, zaniki internetu, a teraz prawie koniec semestru. Przez czas mojej nieobecności przeczytałam (oprócz trzech szkolnych lektur) tylko trzy książki. Aktualnie kończę "Imagines" (spodziewajcie się wkrótce recenzji) i zaczynam "Uratuj mnie". Nie przedłużając - dzisiaj zapraszam na recenzję książki autorstwa Rainbow Rowell, czyli pisarki, którą bardzo lubię. Miłego czytania!

Tytuł: Linia serc
 Autor: Rainbow Rowell
 Liczba Stron: 384
Wydawnictwo: Otwarte
Co mówi okładka? 
Najlepsza historia miłosna od czasu wynalezienia telefonu!
Georgie McCool, scenarzystce komedii z Los Angeles, pozornie udało się połączyć pracę z życiem rodzinnym. Ma cudowne córeczki Alice i Noomi, opiekuńczego męża Neala i piękny dom na przedmieściach. Jednak w jej małżeństwie od dawna coś nie gra, a Georgie nie ma odwagi ani czasu, by zmierzyć się z problemami.
Gdy zamiast świętować z rodziną Boże Narodzenie w mroźnej Nebrasce, wybiera pracę, jej małżeństwo jest o włos od rozpadu. Neal nie odpowiada na telefony, obecność czarującego Setha komplikuje sprawy jeszcze bardziej, a zamęt w sercu nie pozwala Georgie skoncentrować się na pisaniu śmiesznych dialogów.
Gdy sytuacja wydaje się beznadziejna, z pomocą przychodzi jej tajemniczy żółty telefon... 


Co ja mówię?
 Nigdy nie byłam wielką fanką romansów, muszę to przyznać. Książkę kupiłam z dwóch powodów: lubię styl Rainbow Rowell oraz była w promocji za 14 złotych. Miałam nadzieję, że Rowell mnie nie zawiedzie. Podchodziłam do tej książki niepewnie, po tym jak moja mama powiedziała, że jest to książka dla starszych osób i mi się nie spodoba. A wręcz przeciwnie - spodobała mi się. Co prawda "Linia serc" nie była najlepszą książką, jaką przeczytałam, nie miałam po niej kaca książkowego ani nie trajkotałam o niej wszystkim. Jednak bardzo mi się podobała i miło spędziłam czas przy jej czytaniu.

 Bohaterowie zostali (jak prawie zawsze w przypadku Rainbow Rowell) świetnie wykreowani. Każdy ma swój styl, charakter i gust, a co najważniejsze - nie są idealni. Są grubsi, nerwowi i często mówią coś, czego później żałują. Są realni, a za to należy się autorce duży plus. Georgie jest zapracowaną mamą, spędzającą w domu mało czasu. Nawet nie zauważa jak jej kontakt z rodziną słabnie. Miarka przebiera się, kiedy Georgie zostaje pracować, a jej mąż i córki wyjeżdżają na święta do teściów. Neal nie odbiera od żony telefonów, a ona popada w lekką depresję. Przez kilka dni mieszka u swojej matki, a w swoim starym pokoju znajduje żółty telefon, od którego wszystko się zaczyna. A może i kończy?

 Georgie zastanawia się czy jej małżeństwo ma jeszcze sens, a żółty telefon daje jej szansę umocnienia go lub całkowitego zerwania jeszcze przed całym zdarzeniem. Kobieta musi podjąć decyzję, która może zmienić całej jej dotychczasowe życie. Do tego dochodzą jej problemy w pracy. Książka jest bardzo dobrze napisana, szybko i przyjemnie się ją czyta. Jest wciągająca, ale nie aż tak, żeby nie dało się od niej oderwać. Ja osobiście jestem zadowolona z tego, że przeczytałam "Linię serc" i polecam ją każdemu miłośnikowi romansów albo fanowi Rainbow Rowell.

Ocena punktowa:
7/10

2 komentarze:

  1. Mi przypadła do gustu, mimo iż nie gustuję w romansach.

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety, Rainbow Rowell należy do najmniej lubianych przeze mnie autorek, więc raczej ją sobie odpuszczę ;)
    Pozdrawiam
    Moment Of Dreams ♥

    OdpowiedzUsuń