piątek, 1 lipca 2016

"Szklany miecz" Victoria Aveyard

CZEŚĆ!
 Kto razem ze mną ma wakacje? Ja tak bardzo się cieszę, że mam tyle czasu wolnego, że sama nie wiem co zrobić ze swoim życiem :D Oczywiście na pierwszym miejscu stawiam teraz czytanie, bo muszę podciągnąć statystki. Dziś zapraszam na recenzję kontynuacji bestsellerowej "Czerwonej królowej" czyli "Szklanego miecza". Miłego czytania!

Tytuł: Szklany miecz
 Autor: Victoria Aveyard
Liczba Stron: 560
Wydawnictwo: Otwarte


Co mówi okładka?
W kontynuacji bestsellerowej "Czerwonej Królowej" Mare Barrow musi zmierzyć się z mrokiem, który ogarnął jej duszę, stawić czoło bezlitosnemu królowi Mavenowi i własnym słabościom.
Walka pomiędzy rosnącą w siłę armią rebeliantów a światem, w którym liczy się kolor krwi, przybiera na sile. Mare Barrow ma czerwoną krew, taką samą jak zwykli ludzie. Jednak jej zdolność kontrolowania błyskawic – nadprzyrodzona moc zarezerwowana dla Srebrnych – sprawia, że rządzący chcą wykorzystać dziewczynę jako broń.
Mare odkrywa, że nie jest jedyną Czerwoną, która posiada umiejętności charakterystyczne dla Srebrnych. Są też inni. Ścigana przez okrutnego króla Mavena wyrusza na wyprawę, aby zrekrutować Czerwono-Srebrnych do armii powstańców gotowych walczyć o wolność. Wielu z nich straci życie, a zdrada stanie się chlebem powszednim. Mare musi też zmierzyć się z mrokiem, który ogarnął jej duszę. Czy sama stanie się potworem, którego próbuje pokonać?
 
Co ja mówię?

Żadne słowa nie mogą oddać uczuć
  Sama nie wiem o czym mam najpierw powiedzieć w opisywaniu moich przeżyć po tej lekturze. Może tak - TO BYŁO TAK ZAJEBISTE, ŻE NIE WIEM CO. Dobra, skończyłam. "Szklany miecz" jest na pewno częścią lepszą do "Czerwonej królowej" (a przynajmniej mi się bardziej podobała). Akcja jest szybsza i bardziej dynamiczna. Dochodzi wiele zupełnie nowych postaci, które zmieniają całkowicie przebieg wydarzeń. Cameron, Nix, Babcia, Ada. Oni wszyscy obracają życie Mare o 180 stopni. Oczywiście mamy do czynienia z dość przewidywalnym trójkątem miłosnym, który tak w sumie nie jest trójkątem miłosnym. Mamy jednostronną miłość Mare. Oraz dwie miłości do niej. Osobiście nie lubię trójkątów miłosnych, ale ten był moim zdaniem dobrze przemyślany i dał super efekt.

Miłość rośnie wokół nas
 Muszę tylko zapytać, czy tylko ja odebrałam delikatną sugestię ze strony 536 jako oznaka ciąży pewnej osoby? Czy po prostu jestem głupia i nie ogarnęłam? Nie ważne - przejdźmy dalej. Tylu związków się nie spodziewałam. I w dodatku takich delikatnych. Myślałam, że związek Mare będzie dość brutalny i nie przeliczyłam się - zaliczam ich do mojej listy par, w której dziewczyna przynajmniej raz walnęła chłopaka :D Cieszę się szczęściem tych dwojga, ale ja straciłam mojego crusha. Umarł. Jeden mężczyzna, ważny dla Mare i mój osobisty ulubieniec umarł przebity metalową strzałą przez brata Evangeline (nie umiem napisać jego imienia, ale pewnie wiecie o kogo mi chodzi). Miałam ochotę płakać, krzyczeń i tarzać się po dywanie.
Zakończenie, które... A zresztą sami przeczytajcie!
 Zakończenie mnie zabiło. Wiem, że sama postąpiłabym tak samo jak Mare, ale dalej nie mogę tego przeżyć. Zakończenie zwaliło mnie z nóg ( NIE CZYTAJCIE NAJPIERW OSTATNIEJ STRONY!). Kocham tą książkę. Nie nudziłam się w ogóle, śmiałam się, bałam i (prawie!) płakałam. Ta powieść wywołuje emocje. Przynajmniej u mojego wrażliwego, czytelniczego serca. Kto powinien przeczytać tą książkę? WSZYSCY.

"Strata czasu. Wszystko co mogło we mnie zapłonąć, już dawno się wypaliło."

"-Jeśli zginiesz to cię zabiję.
-I nawzajem." 

"-Miłość zaślepia.
-Każdy rozumie miłość na swój sposób...
-Nie wiem, czy ty w ogóle potrafisz kochać."

Ocena punktowa:
10/10

Książka bierze udział w Wakacyjnym Wyzwaniu

3 komentarze:

  1. Czytam właśnie ,,Czerwoną królową'' i jak na razie nie zdążyła mnie zachwycić. Może się to jednak zmieni i zdecyduję się sięgnąć również po ,,Szklany tron''? :) Zwłaszcza, że tak wysoko go oceniasz.
    Pozdrawiam!
    http://papierowenatchnienia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Od dłuższego czasu zbieram się, żeby przeczytać "Czerwoną królową", a skoro tak zachwalasz drugi tom, to chyba muszę w końcu przeczytać :D
    Super recenzja!
    Pozdrawiam serdecznie, Amelia z bloga http://osobisty8ksiezyc.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Przede mną dopiero lektura "Czerwonej królowej", więc jeszcze nie wiem, czy zabiorę się za drugi tom, ale czytałam tak wiele sprzecznych recenzji o tej serii, że jestem strasznie ciekawa, jaki będzie mój odbiór. ;)
    Pozdrawiam,
    Amanda Says

    OdpowiedzUsuń