poniedziałek, 20 czerwca 2016

"Niebezpieczne kłamstwa" Becca Fitzpatrick

Cześć!
 Witajcie ponownie! Dzisiaj znowu mam przyjemność (albo raczej przeciwnie) zrecenzować książkę na której się zawiodłam. Zapraszam na "Niebezpieczne kłamstwa" Beccki Fitzpatrick.
Tytuł: Niebezpieczne kłamstwa
 Autor: Becca Fitzpatrick
Liczba Stron: 424
Wydawnictwo: Otwarte


Co mówi okładka?
  Stella to nie jest moje prawdziwe imię.
Thunder Basin w Nebrasce nie jest moim prawdziwym domem.
Po tym jak byłam świadkiem groźnego przestępstwa, zostałam objęta programem ochrony świadków i wysłana do spokojnego miasteczka na końcu świata. Moje życie rozpadło się na milion kawałków. Nie potrafię się tu odnaleźć. Miałam rozpocząć ostatni rok liceum. Miałam być z chłopakiem, którego kocham, ale zostaliśmy rozdzieleni. Teraz w moim życiu pojawił się ktoś inny – czy mogę mu zaufać? Coraz trudniej jest mi ukrywać uczucia. Coraz trudniej jest też kłamać…
Im bardziej czuję się bezpieczna, tym większe grozi mi niebezpieczeństwo.
 
Co ja mówię?
Tyle ZBYT pozytywnych opinii
 Powiem tak - książka była okej, ale po takiej fali wychwalających ją ocen spodziewałam się jakiegoś szoku. Jednak dostałam nudną powieść tak właściwie o niczym, której jedyną ciekawą częścią były 2-3 ostatnie rozdziały. Gdyby nie to, że książka zdobywała nawet 10/10 punktów u innych ludzi byłabym w stanie dać jej nawet 6 punktów. Jest to bardzo przyjemna lektura i bardzo miło mi się ją czytało, ale nie zadowoliła mnie. Czekałam na wielki wybuch, na wow, na dramatyczny zwrot akcji. Jednak niczego takiego się nie doczekałam :( A szkoda, bo autorka miała świetny pomysł na fabułę.
Stella to nie jest moje prawdziwe imię
 Muszę się przyznać, że nie polubiłam głównej bohaterki. To jaka była w stosunku do innych nie podobało mi się. Miała trudny charakter i nie bardzo rozumiałam jej wybory i decyzje. Zdecydowanie się z nią nie zgrałam. Najbardziej lubiłam Winny, a zaraz później Cheta. No bo któż by mógł pomyśleć jaką zagmatwaną przeszłość skrywają ciężarna nastoletnia kelnerka i chłopak zbierający krowie placki. Lubiłam też szefową Stelli, Dixie Jo (mam nadzieję, że dobrze to napisałam). Bardzo martwiła się o swoich pracowników i nie była stereotypową, złą szefową. Co do Carminy - też niezbyt ją lubiłam. Była to taka trochę świrnięta, emerytowana policjantka. Zachowania mamy Estelli nie będę komentować, bo nie chcę Wam za dużo spojlerować. 
Książka o niczym
 Akcja książki rozwijała się w ślimaczym tempie tylko po to, żeby podskoczyć do dziesięciu wątków na stronę - tylko po co? Na początku coś się dzieje, potem przez dwadzieścia parę rozdziałów, aż tu nagle BUM. Trochę tajemnic, trochę odpowiedzi, trochę akcji, obowiązkowa strzelanina i koniec. Tak po prostu koniec. Zawiodłam się, a zapowiadało się super :(

Ocena punktowa:
4/10

Książka bierze udział w Wakacyjnym Wyzwaniu

6 komentarzy:

  1. Książka stoi na mojej półce i niedługo ją przeczytam. Choć twoja opinia trochę mnie zniechęciła, to mam nadzieję, że ja odniosę inne wrażenie.

    Pozdrawiam,
    Ali

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka jest dobra, tylko spodziewałam się więcej. Myślę jednak, że ci się spodoba

      Usuń
  2. A ja jutro zabieram się za czytanie Apolla ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam Black Ice i podobało mi się, może i kiedyś o tę sięgnę. ;)

    OdpowiedzUsuń