sobota, 9 kwietnia 2016

"Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavendrer" Leslye Walton

CZEŚĆ!
 O tej książce słyszeli już wszyscy i już wszyscy pisali i opowiadali o jej wspaniałości. "Cudowna". "Wciągająca". "Wspaniała". "Dzieło literackiej sztuki". Nie. Ta książka to DNO. Zapraszam.


Tytuł: Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender
 Autor: Leslye Walton
Liczba Stron: 299
Wydawnictwo: Sine Qua Non

 
Co mówi okładka?
 Zbliża się magiczna noc przesilenia letniego...
 Noc, w której niebo się otworzy, a powietrze wypełnią deszcz i pióra.
Ava urodziła się ze skrzydłami. Pragnie poznać prawdę, odnaleźć odpowiedzi na pytania dotyczące jej pochodzenia. Niezwykłe wypadki, cudowne zdarzenia, dziwne zbiegi okoliczności i baśniowe rozterki zaprowadzą ją tam, gdzie nie spodziewała się dotrzeć. Kawałek po kawałku odsłania pełną boleści i trosk historię rodziny Roux. Ava Lavender może być pierwszą, która uniknie zguby i ucieknie obojętności. Czy uda jej się odnaleźć prawdziwą miłość?

Co ja mówię?
  Pierwsze wrażenie: Byłam pozytywnie nastawiona do tej powieści poprzez  wiele świetnych recenzji zachwalających tą książkę. Okładka jest prześliczna, a tytuł intrygujący. Niby nie zdradza nic, a jednak.
  Bohaterowie: Bohaterów było wiele i zwykle wszyscy kończyli swój żywot zamobójstwem lub zostawali ofiarami morderstwa. Prawie wszyscy. Cała rodzina Avy była dziwna. Oprócz Viviane, która też nie grzeszyła normalnością, wszyscy powinni trafić do szpitala psychiatrycznego. Kilka razy bałam się przewrócić dalej stronę. Jedynie Emillene wzbudziła we mnie sympatię. Jest strasznie pokrzywdzona przez los, a jednak dalej idzie śmiało przez życie. Jest jedyną postacia, którą lubię w tej książce.
 Fabuła : Książka spaprana. Fabuła wymyślona świetnie. Pomysł genialny, ale wykonanie słabe. Nie do końca wiem do czego zmierzała akcja, co było punktem kulminacyjnym. Nie mam pojęcia po co było to całe gadanie o całej rodzinie i rozdrabnianie historii wszystkich po kolei. Jedyną rzeczą, która zaciekawiła mnie w całej książce było to, że brat Avy cały czas powtarzał: "Kot na ścianie, krew i pióra wszędzie". To było jedyny intrygujący wątek. Nawet skrzyda Avy były nudnie przedstawone i wykorzystane. Podsumowując - książka z pomysłem, ale całkowicie spalona. Nie polecam. Więcej dziwnych samobójstw niż fajnych fragmentów.
 Ogólnie: Książka straszna, nie polecam. Czytajcie tylko jeśli baaaaaaaaaardzo Wam sie nudzi.


Ocena punktowa:
2/10

6 komentarzy:

  1. Hahah nie wierzę tak wszyscy zachwalają a tu proszę, jednak komuś się nie podobała. :D Mnie tam obojętnie jaka opinia i tak po książkę nie mam zamiaru sięgać. :D
    Pozdrawiam ciepło ♥
    Books World

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, że nie hejtujesz mojego zdania :)
      Również pozdrawiam

      Usuń
  2. Ja tak miałam ze "Starterem", wiem co czujesz. Książki nie planowałam i na pewno nie przeczytam.
    Pozdrawiam,
    Alicja

    OdpowiedzUsuń
  3. Wreszcie trafiłam na twojego blogaa ♥
    Jeśli chodzi o to coś, co ktoś nazwał książką, nie jesteś sama, siostro :)

    Trzymej się ciepło, siostro
    Laura ♥

    OdpowiedzUsuń