niedziela, 3 kwietnia 2016

"Eleonora i Park" Rainbow Rowell

 CZEŚĆ!
 Witam w recenzji najlepszej historii miłosnej jaką kiedykolwiek czytałam. Zapraszam!


Tytuł: Eleonora i Park
 Autor: Rainbow Rowell
Liczba Stron: 340
Wydawnictwo: Otwarte
 
Co mówi okładka?
Eleonora… nie sposób jej nie zauważyć: rude włosy, dziwne ciuchy. Czyta mu przez ramię. Uważa Romea i Julię za bogate dzieciaki, które dostawały wszystko, co chciały. Najbardziej nie lubi weekendów, bo spędza je bez niego.
Park… Dobrze mu w czerni. Denerwuje się, gdy musi prowadzić samochód w obecności taty. Uwielbia imię Eleonory i nie skróciłby go ani o sylabę. Wie, która piosenka jej się spodoba, zanim ona zacznie jej słuchać. Śmieje się z jej dowcipów, zanim ona dotrze do puenty.
Oto tocząca się w ciągu jednego roku szkolnego opowieść o dwojgu szesnastolatkach urodzonych pod nieszczęśliwą gwiazdą – dość mądrych, by zdawać sobie sprawę, że pierwszej miłości prawie nigdy nie udaje się przetrwać, ale na tyle odważnych i zdesperowanych, by dać jej szansę. 
Co ja mówię?
  Pierwsze wrażenie: Ganiałam za tą książką już od dawien dawna, ale nigdy nie miałam okazji je kupić czy przeczytać. Wreszcie się zebrałam i proszę oto jest! Myślałam, że będzie to mdły romans jakich dużo i pewnie, żeby zrobić mi totalnie za złość będzie tam trójkąt miłosny. Na szczęście się nie zawiodłam i książka zauroczyła mnie od samego początku.
  Bohaterowie: Eleonora nie jest bohaterką której nie lubię, ale nie przepadam też za nią szczególnie. Osobiście wolę Parka. Eleonora jest dla mnie zbyt dziwna. Denerwuje mnie to, że wszyscy jej dokuczają, a ona przejmuje się tym i zamiast coś zmienić, ignoruje to. Pierwszy raz spotkałam się z grubą bohaterką. Zawsze bohaterki książek miały przecież figury jak modelki, bo musiały być idealne. Eleonora pokazuje, że nie trzeba mieć ciała aniołka Victoria's Secret czy włosów jak gwiazda Hollywood by znaleźć miłość. Bardzo wczułam się w jej sytuacje w domu i szczerze jej współczuję. Gdybym ja mieszkała z matką niedojdą i tym idiotą Richim to już dawno siedziałabym w poprawczaku za usiłowanie morderstwa. Park od razu zdobył moje serce. Jest cudowny. To jak troszczy się o Eleonorę jest tak słodkie i romantyczne, że kilka razy normalnie na głos wyrwało mi się "awwww". Serio. Jego rodzice są świetnymi ludźmi, których również uwielbiam, ale nie wiem jak jego młodszy brat może być od niego tyle wyższy, skoro jest dużo młodszy. Dziwne.
 Fabuła :Nie jest to zakochanie od pierwszego wejrzenia, ale miłość od zaraz, tylko piękna historia stopniowo rozwijające się miłości. A takie uwielbiam. Na początku jest lekka niechęć i z jednej i z drugiej strony, a potem rodzi się uczucie. Fabuła niby zwykła, ale kilka wątków daje dużo do myślenia. Te okropne napisy na książkach Eleonory... Dalej gdy o nich pomyśle, przechodzą mnie dreszcze. Zakochałam się w tej książce, tak jak zakochałam się w "Byliśmy Łgarzami". Uwielbiam. Tą. Powieść. Tylko lekko zawiodłam się zakończeniem. Jest świetne, ale ja ogólnie uwielbiam happy endy (szczególnie miłosne) więc trochę mi mina zrzedła, ale takie zakończenia najlepiej pasuje do tego typu książki. I najlepiej pasuje do bohaterów.
 Ogólnie: Wiele razy się śmiałam, wzruszałam, smuciłam, ale wniosek jest jeden - "Eleonora i Park" to najlepsza historia miłosna, jaką w życiu czytałam.


"-Powiedz coś, żebym nie czuł się jak idiota.
- Nie czuj się jak idiota, Park.
- Dzięki."

"- Twoja mama jest Dunką?
 - Tak.
 - A tata?
 - Dupkiem."

Ocena punktowa:
10/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz